(1973) Anglia - Polska 1-1
'Animals!', 'Animals!' - tak krzyczeli angielscy kibice podczas odgrywania polskiego hymnu. Ten mecz miał decydować o tym, która z drużyn awansuje do mistrzostw świata w Niemczech. Anglia musiała wygrać, a Polakom wystarczył remis, bowiem wygrali z 'dziećmi Albionu' w Chorzowie 2-0. Jednak nasi gracze jechali tam na pożarcie, a Anglicy odgrażali się, że zmiotą naszą drużynę z boiska.
I mogło się wydawać, że tak właśnie będzie, gdyż od samego początku to właśnie gospodarze rozdawali karty na stadionie Wembley. Jednak na nasze szczęście, mieliśmy w bramce fenomenalnego Tomaszewskiego, który bronił w sytuacjach wydawało by się beznadziejnych. Pierwsza połowa zakończyła się bezbramkowym remisem. Druga część zaczęła się fantastycznie - w 57 minucie w środku pola piłkę przejął Lato, podryblował i zagrał wzdłuż do Domarskiego. Ten z pierwszej piłki potężnie uderzył i piłka pod rękoma bramkarza Anglii zatrzepotała w siatce. Niestety, Anglicy odpowiedzieli bardzo szybko. Musiał sfaulował w polu karnym, a jedenastkę pewnie wyegzekwował Clarke. Mimo starań Anglików, nie udało im się strzelić gola i to Polacy mogli cieszyć się z awansu!
O niezwykłej wadze tego meczu i emocjach jakie panowały na boisku niech świadczy fakt, że sam Kazimierz Górski na kilka minut przed końcem zszedł do szatni, gdyż nie potrafił utrzymać nerwów na wodzy. Ale na nasze szczęście się udało i mogliśmy jechać do Niemiec, gdzie rozegraliśmy jak się okazało najlepszy turniej w historii polskiej piłki.
